Cmentarz żydowski w Kętach został założony w drugiej połowie XIX wieku poza miastem, przy ul. Kęckie Góry Północne, w pobliżu wsi Witkowice. Do dziś na powierzchni około 0,2 ha zachowało się kilkadziesiąt nagrobków lub ich fragmentów. Podobnie jak inne żydowskie nekropolie, cmentarz został zniszczony w czasach II wojny światowej, a proces dewastacji trwał też po wyzwoleniu.
W 1988 roku cmentarz odwiedził Henry Kanner. Ten amerykański biznesmen do dwunastego roku życia mieszkał w Kętach, cudem przeżył gehennę obozów w Auschwitz i Mauthausen. Robert Leiter w artykule opublikowanym na łamach czasopisma "Focus" tak opisuje wrażenia Kannera z jego pierwszej wizyty na cmentarzu: "Teren wyglądał jak pobojowisko. Otaczający go kamienny mur walił się, żelazną bramę pokrywała rdza. Z trudem można było dostrzec jakiekolwiek nagrobki, porośnięte chwastami". Henry Kanner - pomimo, iż nie byli tu pochowani jego bliscy - postanowił wtedy, że przywróci temu miejscu należny stan. Z jego inicjatywy teren nekropolii został uporządkowany. Wycięta została bujna roślinność, wywieziono śmieci. Przewrócone płyty nagrobne ustawiono. Potłuczone kawałki macew przymocowano do muru oporowego. W centralnej części wzniesiono niewielki pomnik z symbolem menory. Alejki wysypano żwirem i obsadzono żywotnikami. Naprawione zostało też ogrodzenie. Warto wspomnieć, że w swych działaniach Henry Kanner otrzymał pomoc ze strony Polaków - między innymi księdza Ryszarda Honkisza i jego brata Zbigniewa czy małżeństwa architektów Barbary i Szymona Zina. Dziś cmentarz w Kętach jest jedną z lepiej utrzymanych nekropolii żydowskich w Polsce. Nasz korespondent opisując to miejsce stwierdził: "Cmentarz wygląda jak małe arboretum".
Zainteresowanym odwiedzeniem tej nekropolii podajemy numer telefonu do osoby przechowującej klucze do bramy: 0601 973 193.
tekst: K. Bielawski
zdjęcia: Magdalena Płoszaj
Polecamy odwiedzenie strony www.sztetl.org.pl
|