Jak podaje "Encyclopedia of Jewish Life before and during the Holocaust", Żydzi w Pszczewie (w języku niemieckim: Betsche) mieszkali już w XVIII wieku, w tym też okresie powstał pszczewski kahał. W 1854 roku wzniesiona została synagoga. W 1840 roku w miejscowości żyło 173 wyznawców judaizmu, którzy stanowili 12% wszystkich mieszkańców. Podobnie jak w innych miastach tego rejonu, w latach późniejszych liczba ludności żydowskiej zmniejszała się. W 1880 roku mieszkało tu osiemdziesięciu dwóch Żydów, a 1938 roku już tylko 28 osób deklarowało żydowskie pochodzenie.
Podczas II wojny światowej naziści deportowali Żydów z Pszczewa do obozów zagłady. Większość z nich nie przeżyła Holocaustu. W mieście pozostała po nich zrujnowana synagoga oraz zdewastowany cmentarz, zlokalizowany przy drodze do Trzciela.
Historia pszczewskich Żydów nie została jednak skazana na zapomnienie. Stało się tak dzięki p. Wandzie Stróżczyńskiej. W latach dziewięćdziesiątych na miejscowy cmentarz przyjechał wywodzący się z Pszczewa p. Leonhard Deutschkrone-Dwir. Pani Wanda Stróżczyńska w wypowiedzi udzielonej "Gazecie Lubuskiej" tak wspomina tą wizytę oraz jej następstwa: "Chodził po cmentarzu i płakał, bo nie mógł znaleźć grobów krewnych. Nie rozumiał, dlaczego cmentarz, którego nie zniszczyli hitlerowcy, został zlikwidowany w latach sześćdziesiątych. Miejsce spoczynku swego ojca poznał po charakterystycznym drzewie. Wtedy zrozumiałam, że trzeba upamiętnić nie tylko to miejsce, ale również losy przodków Leonarda. Zaangażowanym w poszukiwania członkom Towarzystwa Przyjaciół Pszczewa udało się w końcu odnaleźć pojedynczą płytę nagrobną. Leżała opleciona korzeniami pod jednym z drzew, jak niemy świadek minionych czasów".
Jak się okazało, był to nagrobek zmarłego w dniu 7 sierpnia 1861 roku Josepha Posnera. Mimo uszkodzeń, udało się odczytać treść inskrypcji, wyrytych w języku hebrajskim i niemieckim: "Tu pogrzebany mąż wierny, kroczący w doskonałości. Czyny jego były dobre i doskonałe, nasycał głodnych i zabezpieczał ubogich, zabrano go nagle do kraju życia. Szanowny pan Josef, syn szanownego pana Meira błogosławionej pamięci, odszedł w kwiecie wieku w środę, 2 dnia nowiu miesiąca elul roku 621 według krótkiego rachunku. Niech będzie dusza jego zawiązana w woreczku żywych. Znałem was, przyjdźcie, schrońcie się w cieniu moim. I poprowadzę was wyprostowanych i będzie dusza wasza dla mnie. Ukryciem wam będę i będzie się wam powodzić przez wszystkie dni wasze. Zawój nałożę na głowę waszą. Ja, ja jestem waszym pocieszycielem". Epitafium w języku niemieckim zachował się tylko w części: "Tu spoczywa w Bogu ziemska powłoka ukochanego małżonka i kochającego ojca Josepha Posnera. Urodził się 25 września 5570/1810 i zmarł głęboko opłakiwany przez swoich i wszystkich, którzy go znali, 7 sierpnia 5621 (1861). Pokój jego prochom. Pięknym życiem zostałeś tu na ziemi, obdarzony ... Obyś usłyszał każde z westchnień, które nasze serca.". |
Dzięki inicjatywie p. Wandy Stróżczyńskiej, członków Towarzystwa Przyjaciół Pszczewa oraz wójta p. Bogusława Tyburskiego, na cmentarzu ustawiono duży głaz narzutowy. Wykuto na nim Gwiazdę Dawida oraz napis: "Cmentarz żydowski. 1730 - 1939". Obok stanęła macewa Josepha Posnera. W dniu 28 października 1995 r. na terenie nekropolii odbyło się uroczyste odsłonięcie pomnika. Przybyły z Tel-Avivu p. Leonhard Deutschkrone-Dwir dziękując pszczewianom za ich troskę o zachowanie pamięci o dawnych żydowskich sąsiadach, powiedział: "Ja, jedyny żyjący Żyd wokół tutaj pochowanych, jestem głęboko wzruszony, że mogę być w tym miejscu, między ludźmi czyniącymi dobro".
tekst: Krzysztof Bielawski
foto: Tomasz Nowak, Grażyna i Rafał Tomaszewscy
|